Prawda o oknach bezołowiowych
Jesień to z reguły czas wzmożonego wysiłku, by zamknąć stan surowy budynku, wyposażając go przed zimą w okna. Wybierając te z PCV, warto zwrócić uwagę na hasła reklamujące stolarkę bezołowiową.
Okna bezołowiowe robią karierę odkąd ekologia stała się dziedziną modną. Wcześniej dominował raczej pogląd, że zawartość metali ciężkich w profilu PCV jest dla użytkownika nieszkodliwa, a przy tym konieczna. PCV jest bowiem tworzywem kruchym, które pod wpływem czynników atmosferycznych szybko się starzeje. Odpowiednią elastyczność profili i ich wytrzymałość osiąga się dzięki domieszce tzw. stabilizatorów. Tymi są najczęściej dodatki, zawierające komponenty metalowe: ołów i kadm albo wapń i cynk.
Ich obecność nie jest właściwie niczym nowym. Zabezpiecza się przecież również okna drewniane, np. lakierując ich powierzchnię. W przypadku profili PCV stosuje się stabilizatory. Ich zawartość w profilu okiennym nie powinna w stosunku wagowym przekraczać 2 proc. Nie brak jednak wyliczeń, które wskazują, że wyposażenie domu czy mieszkania w 6 okien standardowych o wymiarach 1465x1435 mm i 2 balkonowych daje w efekcie prawie 3,5 kilograma czystego ołowiu, w dodatku oddziałującego niekorzystnie na otoczenie i zdrowie domowników.
W tym momencie często zapomina się zupełnie o tym, że ołów wywiera swoje szkodliwe działanie tylko wtedy, gdy bezpośrednio dostanie się do organizmu człowieka. Tymczasem stabilizatory z jego zawartością ulegają trwałemu wmieszaniu w masę profili, a ołów nie wydziela się na zewnątrz także po zakończeniu eksploatacji okna. Nie zmienia to jednak faktu, że zgodnie z rozporządzeniem unijnym od 2010 r. światowi liderzy rynku okiennego mają zaprzestać wytwarzania okien z wykorzystaniem stabilizatora ołowiowego. To podyktowane jest nie tyle względami zdrowotnymi, co smutną statystyką, z której wynika, iż obecne zasoby PCV w Europie zawierają ponad 1 mln ton metali toksycznych, które miałyby być biologicznie rozkładane przez okres kolejnych 100 lat.
Jednocześnie w dalszym ciągu kontunuowana będzie produkcja w oparciu o stabilizatory wapniowo-cynkowe. Producenci okien z linii greenline już dziś przekonują o wyższości swego produktu, wskazując na korzystne odziaływanie obu pierwiastków. Wapń, jako budulec naszych kości i zębów, jest ważny dla wzrostu i stabilności układu kostnego. Cynk natomiast stanowi element ważnych enzymów i bierze udział w istotnych procesach przemiany materii. Zgodnie z tą teorią, człowiek dla własnego zdrowia, powinien aplikować sobie odpowiednią dawkę cynku i wapnia.
W ten oto sposób okna greenline są symbolem ekologicznego, a jeszcze prędzej marketingowego sukcesu. Zwłaszcza jeśli analizować go w kontekście gotowości producentów okien bezołowiowych do utylizacji starych okien, które przecież ołów zawierają. Wygląda więc na to, że ołów pozyskiwany w ramach utylizacji jest dobry, podczas gdy ten stosowany w nowych wyrobach - szkodliwy.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



