Świadectwa energetyczne a ceny mieszkań
Obowiązkowa certyfikacja budynków wchodząca z początkiem 2009 r. budzi kontrowersje i spekulacje, jak zachowa się rynek nieruchomości.
W Polsce prace nad wdrożeniem unijnej Dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków wciąż jeszcze trwają. Nowelizacja Prawa budowlanego nie do końca rozstrzyga bowiem wątpliwości związane z oceną potencjału energetycznego budynków. Jakkolwiek pewne jest, iż od 1 stycznia 2009 roku każdy nowo powstały, przeznaczony na sprzedaż lub pod wynajem budynek lub lokal mieszkalny będzie musiał posiadać świadectwo potwierdzające jego klasę energetyczną. Szacuje się nawet, że rocznie wydawanych będzie od 200 do nawet 500 tysięcy takich świadectw.
Odkładając na później problemy związane z brakiem audytorów energetycznych w momencie wejścia w życie wspomnianych przepisów, a także z niewypracowaną jak dotąd metodologią obliczeniową, która pozwala na rzeczywiste wskazanie zużycia energii w budynkach, już teraz wszyscy zastanawiają się, na ile certyfikat energetyczny wpłynie na cenę nieruchomości.
Spekulacji na ten temat nie brak z wielu powodów. Na podgrzewaniu dyskusji medialnej wokół rychłego wzrostu cen mieszkań zależy samym deweloperom. Od jakiegoś czasu widać bowiem zastój na rynku. Nagłówki prasowe informują, że sprzedaje się zaledwie co dziesiąte mieszkanie, a na jego miejsce przybywa kolejnych dwadzieścia. Pewnie i jest w tym ostra przesada, ale nie sposób nie zauważyć, że mieszkania sprzedają się z niejaką trudnością. Potencjalny nabywca przebiera i wybiera, ważąc koszty, lokalizację i wiele innych czynników mających wpływ na późniejsze użytkowanie nieruchomości. Inna rzecz, że wiadomości o globalnym kryzysie gospodarczym, wpływającym na znaczne spadki cen mieszkań w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, dają przesłankę, że i u nas ceny jeszcze spadną. Niejeden więc wyczekuje cierpliwie na jeszcze większą okazję.
Czy ta się zdarzy, okaże się niedługo. Wydaje się jednak, iż nie ma co liczyć na to, iż tanieć bez końca będą mieszkania nowe, a przy tym energooszczędne. Spodziewać się raczej należy, że świadectwa podniosą ceny mieszkań o wysokiej klasie energetycznej. Spadki cen dotyczyć będą lokali i budynków starszych, wielkopłytowych, o niskim standardzie energetycznym.
Warto też uwzględnić, iż w nowej sytuacji nabycie tańszego mieszkania może oznaczać konieczność inwestycji związanej z termomodernizacją nieruchomości. W końcowym efekcie może wyjść na to, że zakup taki był okazją pozorną. Termomodernizacja nie ogranicza się przecież do wymiany stolarki okiennej czy drzwiowej. Nieodzowne może okazać się wykonanie docieplenia ścian, dachu, a może i wymiana całej instalacji grzewczej.
Certyfikacja budynków jest też nie lada wyzwaniem dla właścicieli czy zarządców budynków, wymagających takich remontów. To sprawia, że przy stosunkowo słabej informacji na temat zmian w przepisach, społeczeństwo dość niechętnie się do nich odnosi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Początkowo każda zmiana postrzegana jest jako kolejne utrudnienie, uprzykrzające życie. Takie doświadczenia mają za sobą również inne kraje unii, np. Wielka Brytania czy Holandia.
Jednak pamiętać trzeba, iż nowe przepisy, choć wywoływać mogą niechęć, zmuszają nas do przyjrzenia się problemowi energooszczędności w budownictwie. Biorąc pod uwagę, że do ogrzania, oświetlenia domów i wyprodukowania ciepłej wody zużywa się od 30 do 40 proc. całej produkowanej energii, wprowadzenie w życie Dyrektywy 2002/91/WE o jakości energetycznej budynków ma ogromne znaczenie. Jest ono tym większe, im lepsza świadomość, jaki wpływ mamy na środowisko naturalne.
To właśnie troska o klimat leży u podstaw planu działania Komisji Europejskiej. Jeśli uda nam się osiągnąć wyznaczony przez nią cel, a tym jest racjonalizacja zużycia energii oraz 20 proc. redukcja jej zużycia do 2020 roku, możemy nie tylko zahamować skutki ocieplenia klimatu, ale i zaoszczędzić. A skoro materiały budowlane tanieją, to chyba dobry moment, by w końcu przestać oszczędzać na jakości materiałów jeszcze na etapie budowy domu a zacząć myśleć globalnie i dalekowzrocznie. Lepsza ich jakość to przecież inwestycja, która nie tylko podnosi wartość nieruchomości, to również komfort oraz dużo niższe rachunki za energię. Ta ma wkrótce znacznie podrożeć.
Zobacz także:
Nieuchronne świadectwa energetyczne
Certyfikacja budynków po europejsku
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



