TermoDom.pl

Newsletter

Klimatyzacja od podszewki

Upalne dni sprawiają, że niejeden z nas zastanawia się nad zakupem klimatyzatora. Jakimi... więcej

Jak pielęgnować okna...

Okna PCV, ze względu na elegancki wygląd i wysoką funkcjonalność, cieszą się... więcej

Temperatury w...

Właściwe temperatury w odpowiednich pomieszczeniach oszczędzają energię i koszty.... więcej

Walutowe palpitacje

Walutowe palpitacje

Niepokój na rynkach finansowych w obliczu kryzysu i ostatnie osłabienie złotego napawają obawą o wysokość rat kredytów mieszkaniowych.

Z jednej strony mamy osoby, które dopiero planowały wziąć kredyt na zakup mieszkania, a które na skutek kryzysu i zaostrzonej polityki banków, mogą zapomnieć o swym pomyśle. Wymagany bowiem wkład własny w wysokości nawet 35 proc. stanowi teraz barierę często nie do pokonania. W dodatku banki podniosły swe marże. Tym samym kredyty, zwłaszcza te we frankach szwajcarskich, stały się nieosiągalne. Przez jakiś czas wydawać się mogło, że niepotwierdzone informacje na temat deficytu tej waluty są wysoce prawdopodobne. Banki bowiem wstrzymały na moment udzielanie kredytów we frankach.

Z drugiej strony pozostają jeszcze ci, którzy wzięli kredyt wcześniej i teraz obserwują kursy walut zastanawiając się, na ile ich wahania przyczynią się do wzrostu płaconych miesięcznych rat. Całkiem niedawno pisaliśmy o ich wzroście na poziomie 100 - 180 zł na każde 100 tys. zł kredytu. Wówczas jednak złoty nie był tak słaby. Problem cały w tym, że kiedy jego wartość spada, rośnie nie tylko miesięczna rata, ale i liczony w złotówkach koszt zadłużenia. W ostatnim czasie wiele osób przekonało się boleśnie, że mimo terminowej spłaty, kredyt nie tylko nie zmniejszył się, ale wręcz wzrósł. Przykładowo, jeśli ktoś pożyczył w lipcu br. we frankach równowartość 200 tys. zł, to jego dług zwiększył się do przeszło 261 tys. zł!

Choć sytuacja wesoła nie jest, nie warto wpadać w panikę i szybko dokonywać przewalutowania, przekonują specjaliści. Może się bowiem okazać, że decyzja taka wcale nie ulży naszemu domowemu budżetowi. Banki nie zapominają przecież o tym, by naliczyć sobie należną prowizję. Jak może wyglądać miesięczna rata po przewalutowaniu kredytu zaciągniętego we franku we wrześniu 2007 r. na złotowy, pokazuje na przykładzie pożyczki w wysokości 200 tys. zł na 30 lat, Gazeta Wyborcza, powołująca się na opinię Karola Wilczko z Comperii.pl: rata spłaty przekroczyłaby 1,7 tys. zł, a więc byłaby o przeszło 440 zł wyższa, niż gdybyśmy pozostali przy frankach.
Zimną krew powinni zachować szczególnie ci, którzy kredyt brali w momencie największych umocnień złotego, czyli między kwietniem a wrześniem br. Dziś ich raty, w przypadku kredytów w wysokości 200 tys. zł, mogą być nawet o 440 zł wyższe niż na początku spłaty.

A złoty może słabnąć nadal, przyprawiając nas o palpitacje serca, gdyż dopiero co ukazał się raport opracowany przez analityków z JP Morgan, największego banku amerykańskiego, mówiący o kondycji naszej złotówki, o czym poinformowała dzisiejsza Rzeczpospolita. Ich zdaniem, złoty jest bardziej zagrożony niż węgierski forint, którego wartość dopiero co topniała na naszych oczach. Można się też spodziewać, że w razie kryzysu, Polska pozostanie bez rezerw walutowych, trudno też będzie jej pozyskać finansowanie.

To oczywista próba osłabienia naszej waluty, przynajmniej w ocenie polskich finansistów, może jednak nie pozostać bez echa. Wówczas lepiej, nie tylko dla kredytobiorców, ale i dla nas wszystkich, aby ten czarny scenariusz się nie ziścił.


Zobacz także:
Kredytowe szaleństwo
Droższe kredyty efektem światowego kryzysu

28-10-2008
Poprzednia aktualność Następna aktualność
Zobacz więcej wiadomości

Kominek

Kominek to miejsce nastrojowego wypoczynku. Pozwala patrzeć się w ogień... więcej

Deszczówka sposobem...

Z każdym rokiem również woda staje się jednym z luksusowych, bo coraz bardziej... więcej

Zużycie energii w...

Aby zapewnić sobie odpowiedni poziom komfortu cieplnego stosujemy zróżnicowane systemy... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy